czwartek, marca 13, 2014

Co z oczu to z serca - czyli deweloper naprawia cz. 2

Jak "naprawić" nieszczelność budynku? Prawdopodobnie, wypadałoby zlokalizować źródło nieszczelności i miejsce to uszczelnić. Tylko co w przypadku, gdy nieszczelny jest cały budynek?
Otóż i na to Atal zna proste rozwiązanie.
Uszczelniamy miejsca, w których widać, że woda wypływa. Proste, prawda?

Jako, że najłatwiej to zauważyć, tam gdzie ludzie często chodzą, na pierwszy ogień poszły wejścia do komórek lokatorskich i wyjść na klatki schodowe.


Niestety wcześniejsze "naprawy" polegające na usuwaniu grzybów oraz układaniu grubszej warstwy wodoszczelnych magicznych podkładów się nie sprawdziły.
Zdjęcia poniżej prezentuje, właśnie jedną z wcześniejszych kombinacji, mających za zadanie "jakoś wytrzymać".

Niestety, i to nie pomogło.

Jak się sprawdzi wstrzykiwanie uszczelnienia w miejscach nawierceń? Wydaje mi się, że dokładnie tak samo jak w przypadku pozostałych napraw, gdyż miejsca, które "zalewają" to tylko miejsca, w których uszkodzenie ścian najbardziej jest widoczne. Nie zmienia to faktu, że w ten sposób musieliby ponawiercać w zasadzie cały teren parkingu.

poniedziałek, lutego 03, 2014

Mirek - typowy handlarz

Tak się jakoś złożyło, że kolega załapał ponownie bakcyla na Alfę. Tak wiem, trudno to zrozumieć, ale niektórzy tak mają. Wybrał nawet jedną. Ba, nawet ją oglądał i nawet zamierzał ją kupić. Na szczęście mu się nie udało.

Źródło: www.otomoto.pl


Ogólnie ogłoszenie wydaje się być interesujące. Nagle właściciel zadbanego autka postanawia się go pozbyć i to za cenę nieco niższą, niż inne dostępne w ofertach. No nic tylko brać.

sobota, stycznia 11, 2014

Sprzątacz nie ma łatwo

Jakiś czas temu udało mi się w ostatniej chwili złapać dość ciekawą sytuację. Na ulicy Hubskiej ekipa sprzątaczy wynosi śmieci ... przez zamknięte ogrodzenie. Nie zdziwiło by mnie to gdybym nie wiedział jak pracują takie ekipy w innych miejscowościach w rejonach domków jednorodzinnych, gdzie nie wystawiony kontener nie zostaje zabrany.

Jak się okazuje zakmnięta brama/furtka nie wszędzie jest problemem. Jestem po prostu pod wrażeniem :)
Niestety udało mi się uchwycić końcówkę całej operacji, a szkoda, bo trochę tych worków było.


niedziela, grudnia 08, 2013

Zelmer - niezawodny odkurzacz

Na film o starym Zelmerze trafiłem przypadkiem jednak od razu przypomniała mi się reklama Jupitera, którego miała moja mama. Jupiter psuł się tyle razy, że książeczka gwarancyjna wyglądała jak paszport mrówki na ukraińskiej granicy.
Niemniej muszę przyznać, że Zelmer ani razu nie odmówił naprawy. Wymieniali tam nawet mechaniczne uszkodzenia, które co prawda powstawały podczas użytkowania, jednak jeśliby obchodzić się z odkurzaczem delikatniej, pewnie by nie powstały.

Jak widać taka reklama chyba do czegoś zobowiązuje:



Jak widać Zelmer faktycznie wie, że odkurzacz w domu nie ma łatwo, lecz Jupiter nie był moim zdaniem konstrukcyjnie przygotowany do przeżycia wszystkich domowych przypadków, o czym może świadczyć to, że niezawodnym nie był.

A teraz może film, który skłonił mnie do napisania tego, krótkiego tekstu:



Nie wiem czy jest w zasadzie co komentować, Jupiter raczej by sobie z tym zadaniem nie poradził :)

poniedziałek, września 02, 2013

Wezwanie do naprawienia szkody i brak reakcji - czy kogoś jeszcze to dziwi?

Niestety po wezwaniu naprawienia szkody (wysłanym oczywiście poleconym) nie doczekałem się żadnej odpowiedzi od kochanego Atalu. Biorąc pod uwagę, że w komórce lokatorkskiej po prostu już śmierdziało grzybem niemiłosiernie, musiałem uszkodzone płyty szaf wymienić sam.
Przez chwilę nawet zastanawiałem się czy nie wysłać uszkodzonych płyt paczką do dewelopera, ale chyba też nie zrozumieliby przesłania.

Aby sytuacja się nie powtórzyła zakupiliśmy płytę OSB, gdyż biorąc pod uwagę jej skład jest spora szansa, że wody nie naciągnie.
Jeszcze z pseudo naprawy, którą deweloper wykonał za pierwszym razem pamiętam, jak Pani inżynier mówiła, aby nie stawiać rzeczy na ziemi, bo przecież tam nie ma ogrzewania (blablabla) i może coś zawilgotnieć. Jak widać na poniższym obrazku zawilgotniały elementy będące grupo ponad metr nad podłożem.

Oczywiście sprawy zostawić tak nie zamierzam, deweloper nie wywiązał się z umowy, userka/wada budynku nie została naprawiona przez co wszystko na -1 dosłownie gnije. Z tego co wiem identyczne problemy mają inni posiadacze komórek.
Oczywiście to nie jedyne miejsce gdzie wilgoć niszczy co popadnie wielokrotnie naprawiana ściana przy klatce schodowej na chwilę obecną wygląda tak:

niedziela, lipca 14, 2013

Sezon na grzyby

I doczekaliśmy się, co prawda nie są to pieczarki ale sądzę, że i te niedługo się pojawią. Po moim zgłoszeniu odnośnie wilgoci w komórce (i innych), fachowiec pojawił się z magicznym płynem, którym spryskał zawilgocone fragmenty ścian, zeskrobał przeurocze pomarańczowe żyjątka i spryskał ponownie. Miało się już nic nie pojawić.
Część prawdy w tym była, na ścianach jeszcze nic się nie pojawiło, za to szafy magazynowe, zaczęły ewidentnie ewoluować.
Tydzień temu poinformowałem dewelopera o nie wyeliminowaniu zgłoszonej usterki oraz uszkodzeniu przechowywanego wyposażenia, jednak najwidoczniej Pan Dyrektor zbytnio się moim mailem nie przejął, gdyż jak zwykle odpowiedzi się nie doczekałem. Jutro zatem wyślę kolejne listy polecone. Poniżej film z tego jak to wygląda, różnica w kolorze ścian nie jest zamierzona, w chwili kiedy cudownie "obeschnie" staje się jaśniejsza.



I na deser zdjęcia obu dolnych półek, tych wyżej jeszcze nie zdejmowałem mimo że też zaczęły żyć własnym życiem, jednak nie miałem już gdzie ustawić pudeł.






piątek, czerwca 21, 2013

Linia? Jaka linia?

Odkąd zrobiło się ciepło, mogłem zaprzestać w końcu przemieszczania się komunikacją zbiorową, co bardzo mnie cieszy, gdyż KZ we Wrocławiu do najlepszych nie należy. Długo z KZ walczyłem, sporo też gnałem pieszo, wszystko to aby właśnie bronić się przed wrocławskim tramwajem, w którym człowiek czuje się gorzej niż przewożone bydło. Niestety zimowa aura wygrała i 3 miesiące musiałem się przemęczyć. Ale dość tych przykrych wspomnień, obecnie poruszam się na dwóch kółkach i w zasadzie jest to jeden z lepszych sposobów przemieszczania się, pomimo braku logicznej sieci ścieżek rowerowych. Niestety nie wszystko jest tak piękne jakby się mogło wydawać, co prawda trasę którą tramwajem pokonywałem w ponad 20 minut rowerem robię w 10 jednak spokojnie mógłbym powalczyć o dodatkowe sekundy, gdyby tylko sieć ścieżek rowerowych nie przypominała totalnego rozpiźdźla...

A może by tak park wodny?

Jak się okazuje, wentylacja w naszym pionie jest spieprzona konkretnie. Urządzenia na dachu zostały wymienione na mocniejsze, a przepływ powietrza o dziwo się zmniejszył (tak, da się mniej). Kiedyś przyglądając się jakimś drobnym niedoróbkom zastanawiałem się, jak bardzo można spieprzyć budynek, okazuje się, że nasz ukochany deweloper potrafi to zrobić na prawdę porządnie.
To zdjęcie fragmentu garażu, co ciekawe nie padało od tygodnia a wszystko (podłoga, ściany, sufit) jest zawilgocone, gdzieniegdzie woda zaczyna już przybierać kształt sporych kałuży. Rano z aut zlewa się woda, wyglądają tak jakby przez chwilę w garażu padał deszcz.